niedziela, 10 września 2017

Tęsknisz?

Cześć,
wybaczcie, że piszę tak rzadko- o ile ktoś to czyta :)

Ostatnio jadąc autem z pracy, późny wieczór, stacja radiowa.
Prowadzący powiedział, coś oczywistego, co jest często tak niezauważalne i pomijane.
Mianowicie tęsknota.

Oczywistym jest, że tęsknisz za kimś, kto wiele dla Ciebie znaczy i przez pewien czas nie macie ze soba kontaktu, nie widzicie się. Możesz tęsknić za rodziną, za wspólnymi obiadami itd.
Ale dzisiaj nie o taką tęsknotę mi chodzi.
Chodzi mi o tęsknotę, kiedy masz kogoś bliskiego obok i chcesz, żeby był jeszcze bliżej- jest to uczucie bardzo trudne do określenia.

Po prostu leżysz obok ukochanej osoby, ale w danej chwili nawet to jest dla Ciebie za mało.
Chcesz, żeby ktoś był obok, czuć jego ciepło, słyszeć głos, widzieć uśmiech.
A to i tak jest dla Ciebie za mało.

Znacie to uczucie?
Ja od pewnego czasu je znam i nie umiem określić go słowami..
Kocham swojego mężczyznę tak bardzo, że nieraz jego tego aż za mało :)

Czy jest to destrukcyjne uczucie?
Może to zbyt mocne podkreślenie, ale uważam, że zbyt długa tęsknota może być niszcząca. Może nas doprowadzić do szaleństwa.
Ale trochę tęsknoty nigdy nie zaszkodzi- wręcz przeciwnie. Wtedy -przynajmniej w moim wypadku-wiem, że jest ktoś, kto znaczy dla mnie na prawdę dużo.

A czy da się tęsknić za osobami, których się nawet nie widziało ?
Zdecydowanie. Mam więź z pewna osobą tylko przez media społecznościowe, ale czasem tak bardzo potrzebuję jej bliskości...
Ja ostatnio tęsknię też za dzieciństwem i za brakiem obowiązków i trosk.
Jeśli to czytasz, to w komentarzu koniecznie podziel się opinią, za czym aktualnie Ty tęsknisz? :)

na koniec tego krótkiego posta chcę polecić Wam książkę pt:"Niepoliczalne" Karen Gregory.
Ona w pewnym sensie też ukazuje tęsknotę o której pisałam, taką, której nie da sie wyrazić słowami :)
Pozdrawiam Was gorąco :)
Wasza Patrycja :):)

wtorek, 13 czerwca 2017

Shopping

Witam,
dzisiaj coś z serii delikatnego pouczenia, a może jednak poznania i zrozumienia świata ?
ZAKUPY  !
Coś, co oczywiście jest ulubionym sportem każdej kobiety, no może prawie każdej. Na pewno nie moim :)
Oczywiście lubię chodzić na zakupy, ale od początku.

Zacznę od tego, że odkąd skończyłam liceum, poszłam do pracy. Trafiłam na stanowisko doradcy klienta, a jakże !
Na początku, byłam zafascynowana, ale z miesiąca na miesiąc fascynacja mijała. Spytacie czemu?
Pewnie boi się pracy. Otóż nie, nie boję się pracy, mogę pracować jeśli ta praca sprawia mi satysfakcję to tym bardziej. :)
Ale niestety w tych czasach jest jak jest-nie pracuję w spożywczaku, gdzie jak coś klientowi nie pasuje to wypad. Pracuję w salonie, gdzie to klientowi trzeba jak najlepiej dogodzić-zarówno cenowo, jak i jakościowo. Wiadomo, że butiki teraz otwarte są przeważnie od 9 do 21 albo i dłużej.
To pierwszy minus pracy w sklepie. Nie masz czasu dla siebie i bliskich, bo ciągle jesteś w pracy, chyba że masz dzień wolny, przeważnie wtedy, kiedy inni są w pracy-dołujące.
Ponadto praktycznie wszystkie weekendy spędzasz w tej klimatyzowanej dziurze. Nie, klimatyzacja nie jest cudowna. Wiele sprzedawców choruje przez to ustrojstwo.
No i przede wszystkim klienci.
Ludzie, serio ? Od samego rana, do samego wieczora w centrum sa ludzie. Nie potrafię zrozumieć tego fenomenu, bo ja jak mam wejść do centrum to jak najszybciej chcę z niego wyjść.
Czy to jest przyjemne, że chodzicie po sklepach przez cały dzień?
Nie jest lepiej nacieczyć się słońcem ?
Serio-podziwiam Wasz upór.
Myślicie, że jesteście fajni jak wchodzicie do sklepu przed 21 ?
Sprzedawca musi być uprzejmy, ale też jest człowiekiem. Kiedy on myśli o tym, aby odpocząć, Ty akurat prosisz o męskie stringi ! Na prawde jest to bardzo denerwujące i każdy kto w sklepie pracuje chyba przyzna mi rację.
Ponadto, nie wiem czy klient mysli, że jest pępkiem świata ?
Niektórzy serio jakby urwali się z choinki...
-Przepraszam, czy ma Pani rozmiar dziecięcy 92/98 ?
-Nie proszę Pani, u nas rozmiar 86/92 lub 98/104 .
-A nie ma pośredniego ?
Czy sprzedawcy mówią w jakimś niezrozumiałym języku ?
Myślałam, że też posługujemy się jezykiem polskim, ale chyba jest to kwestia sporna :D

Bardzo chciałabym poznać wasze zdanie- jak to jest ? Czemu tak kochacie centra handlowe ?
Czemu zakochani nastolatkowie zamiast iść pospacerować po parku, wałęsają się znudzeni po sklepach, nie wiedząc czego szukają ?

Kochani, dajcie znać, jak u Was to wygląda? 

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Magicznie i świątecznie ?

Dziś chciałabym poruszyć temat bardzo aktualny.
Pewnie po tytule niektórzy się już domyślają :)
Tak, poruszę dzisiaj temat MAGII ŚWIĄT.
Czy może nie do końca ?
Czy na prawdę jest konieczne, aby na sklepowych witrynach widniały świąteczne ozdoby, choinki, prezenciki już od 2.11? Półtorej miesiąca przed Wigilią?
Autentycznie - w tym roku zaraz po wszystkich świętych weszłam do tesco i od razu miałam ochotę stamtąd wyjść.
Święta trwają 3 dni, a sklepowa gorączka ma trwać 2 miesiące?
A jak Wy to odczuwacie ?
Uwielbiam okres zimy, kiedy mogę wyjrzeć przed okno, kiedy mogę zobaczyć jak miasto okryte jest puchem śniegu, w tle leci piękna kolęda, a wszyscy siedzą w rodzinnym gronie...
Uwielbiam moment dzielenia się opłatkiem, składania sobie życzeń, wręczania sobie prezentów...
Choć w tym roku odeszła bardzo bliska mi osoba, i te święta nie będą już takie same, i tak wspaniale jest się razem spotkać, z osobami, które kocham, na których mi zależy..
I nie liczy się to, co tak bardzo propagują wszystkie sklepy-drogie prezenty- liczy się gest, pamięć i szczery uśmiech...
Zapominamy po co tak na prawdę zasiadamy do tego suto zastawionego stołu? Nie po to, żeby licytować się, kto dostał droższy, piękniejszy prezent, ale aby cieszyć się z Narodzin tego, który jest Nad nami :) Święta są po to, aby spotkać się z daleko mieszkającą rodziną, żeby porozmawiać, nacieszyć się sobą, jeśli nie mamy takiej możliwości na codzień, czy nawet raz na miesiąc..

Właśnie dlatego jest to tak piękny czas..
Serce się kraje, kiedy słyszę, jak niektórzy postrzegają święta i zastanawiam się wtedy- dlaczego tak jest ? Czy to świadczy o domu, o tym jak ktoś został wychowany ? Czy we współczesnym świecie już tak będzie ? Już to sobie wyobrażam:
Wielki stół: kilka potraw przygotowanych na szybko(lub jeszcze lepiej-zamówionych w restauracji), kilka ludzi, którzy powinni lgnąć do siebie, do rozmowy, a nos mają wetknięty w najnowszy smartfon, tablet, który dostali na prezent, bo ten, który był kupiony miesiąc temu nie ma tylu fukcji, co najnowszy...
Nie mogłabym pozwolić, aby u mnie w rodzinie sie coś takiego wydarzyło...

Może jestem dziwna, może jestem staroświecka, ale jak już pisałam wcześniej- choć nie lubię się powtarzać- święta są po to, aby spędzić czas z rodziną, aby emanować miłością i empatią, a nie chłodem, smutkiem, samolubnością i zadufaniem we własnej osobie..

A Wy jak to postrzegacie ?
Macie takie same poglądy jak ja? Czy wolicie "nowocześniejszy"wymiar świąt Bożego Narodzenia?
Jestem ciekawa Waszych opinii :)
Tu macie link do świetnej składanki na spokojny wieczór: PLAYLIST

Czas na przemyślenia:)
 Miłego wieczoru Kochani,
Wasza Patrycja :) 

czwartek, 13 października 2016

' Syf tych ulic '

Cześć kochani, 
Witam Was bardzo serdecznie na moim blogu :)

 


Cóż, jeśli ma być to blog o moich przemyśleniach, chciałabym się z Wami podzielić tym, co zaobserwowałam w niedługim czasie od mojej przeprowadzki. 
Ok. miesiąc temu przeprowadziłam się do dużego miasta. 
Wcześniej mieszkałam na wsi, ale w życiu każdego z nas przychodzi taki moment, że musi opuścić gniazdko uwite przez rodziców :) A w moim przypadku przez babcię i mamę, ale odbiegam od tematu . 
Wracając, co chcę Wam przekazać - ludzie są zamknięli - MY jesteśmy zamknięci. Na świat, na drugiego człowieka, na uśmiech obcej osoby. Żyjemy z dnia na dzień, nie zastanawiając się, jak wiele tracimy, kiedy nawet na chwilę nie chcemy się zatrzymać, kiedy nie potrafimy cieszyć się z chwili, kiedy żyjemy jedynie pracą.. A przecież obok nas może być osoba, która nas potrzebuje, osoba, która nas KOCHA. 
Dlaczego nie wyznajemy naszych uczuć ? 
Dlaczego nie mówimy co nas boli, co nas cieszy, co nas denerwuje ? Ja sama mam z tym ogromny problem i muszę z tym walczyć. 
Przez to, jacy jesteśmy zamknięci, nie zauważamy, jak ranimy najbliższych naszemu sercu. 
Nie widzimy tego, ile tracimy czasu na zmartwienia, smutki, które nieraz są absolutnie niepotrzebne. 
Nieraz wystarczy rozmowa z bliskim, aby zrobiło nam sie lepiej :) 
Dlaczego więc jest tak, a nie inaczej? 
Stoisz na ulicy i mija Cię mnóstwo osób, ale nie są to osoby, które żyją. Są to osoby, które lawirują pomiędzy pracą, domem, sprawami, które należy pozałatwiać. 
Ile widzisz osób, które są uśmiechnięte, odprężone? 
Każdy idąc patrzy pod nogi, nie ma odwagi nawet spojrzeć drugiej osobie w oczy. 





Przecież świat bez uśmiechu, bez miłości jest taki szary i ponury... 

  

A teraz mam dla Ciebie zadanie, mój drogi czytelniku :)
Weź w rękę słuchawki i włącz kawałki, które są powyżej. 
Odpręż się i zastanów... 
Pomyśl, czy pamiętasz jak się czułeś, kiedy pierwszy raz się zakochałeś ? :)
Kiedy pierwszy raz sie pocałowałeś?
Kiedy wyszedłeś ze znajomymi bez żadnych planów ? 
Czy nie byłeś wtedy szczęśliwy?
Dlaczego teraz nie jesteś szczęśliwy ? 
Prawdą jest, że nasz dzisiejszy świat kręci się wokół waluty, ale nie jest to najważniejsze. 
Na starość nie powiesz: miałem dużo kasy. 
Na starość będziesz chciał powiedzieć: było ZAJEBIŚCIE ! 
Będziesz chciał mieć przy sobie osobę, na której będziesz mógł polegać, do której będziesz mógł sie przytulić. 
Właśnie dlatego świat jest piękny. 
Nie dlatego, że możesz kupić sobie wypasione auto, czy najpiękniejszą sukienkę, ale dlatego, że w wyciągniętych dresach i podartej koszulce jest przy Tobie ktoś, kto po prostu chce być obok Ciebie. 

Nie bądź jak to zaślepione stado. 
Ciesz się życiem, a uwierz, że będzie Ci się żyło lepiej :) 


Przekaż ten wpis znajomym, niech też przemyślą :)
Działajmy i zarażajmy uśmiechem :) 
Dopiero wtedy świat nabierze odpowiednich kolorów! :)

Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie :)
I do kolejnego postu :) 
Wasza Patrycja :)

piątek, 17 czerwca 2016

Druga szansa?



CZEŚĆ WSZYSTKIM! 

Dziś post, który osobiście bardzo wiele dla mnie znaczy i bardzo Was proszę o wypowiedzenie się na ten temat.
 

Po części jesteście dla mnie jak spowiednicy, którzy wysłychają<a właściwie wyczytają?> moich problemów i wiem, że spotkam się z Waszym wsparciem. 
Ale do rzeczy :) 
Opowiem Wam po krótce swoją historię, przez to poznacie mnie też lepiej :) 

W okolicach marca/kwietnia 2014r poznałam chłopaka. 
Niech to będzie Pan P. 
A więc owy Pan P. spodobał mi się, z wzajemnością. Zaczęliśmy rozmawiać i coraz częściej sie spotykać. Zaiskrzyło. Zaczęliśmy być razem, a to pewnie nie było trudne do odgadnięcia ? :) 
Bardzo dobrze się dogadywaliśmy o spędzaliśmy razem mnóstwo czasu. 
Przyszła chwila jego osiemnastych urodzin, potem moich w niedługim czasie. Zaczęliśmy zostawać u siebie na noc i spędzać wspólnie całe weekendy ! :) 
Było jak z bajki, a wszyscy wiedzą, że bajki kiedyś muszą się skończyć, prawda ? :) 
Zaczęliśmy się kłocić. Początkowo było to mało znaczące i szybko zapominaliśmy, ale było coraz gorzej. 
W marcu 2015 roku zaczęłam pracę, podczas kiedy Pan P. ciągle się uczyć. I własnie wtedy nastąpił pewnego rodzaju przełom. Mięliśmy dla siebie o wiele mniej czasu, bo kiedy on był w szkole, ja byłam w domu, a jak on wracał ja musiałam iść do pracy. 
Przez pewien czas mieszkaliśmy razem, ale to nam nie pomogło. Wręcz przeciwnie. Zaczęliśmy się do siebie coraz gorzej odnosić i nie cieszyliśmy się już swoją obecnością. 
Przyszły wakacje. A ja niestety musiałam pracować. Pan P. chciał jechać na wakacje. A ja nie mogłam sobie pozwolić na to, żeby stracić pracę, zwlaszcza, że pracowałam któtko-4 miesiące. Nie dostałabym nawet uroplu :) Przechodząc do meritum-Pan P. zostawiając mnie w swoim mieszkaniu samą, pojechał na wakacje. Lipiec 2015r i wtedy już nic nie było takie samo. 
Wrócił z wakacji i było źle. Nie mówię tutaj, że to tylko jego wina, bo to ja jestem nerwowa, ale nic już nie było jak po staremu. 
Mięliśmy zerwać ze sobą od razu po tym jak przyjechał,ale daliśmy sobie jeszcze szansę. 
Niestety wszystko skłaniało się ku jednemu. 
Nie mieszkaliśmy już razem... 
10 sierpnia 2015r - zerwaliśmy juz na stałe. Ja chciałam utrzymywac kontakt, ale duma faceta... :) 
Kontakt sie urwał. 
Po jakimś czasie oboje ułozyliśmy sobie życie. Ja z Panem K. a on z Panią A. 
Oboje wiedzieliśmy, że nasze nowe związki to nie jest to, co powinno być. 
Jakiś miesiąc temu w końcu pan P. odezwał się do mnie. Spotkaliśmy się i na spokojnie pogadaliśmy o tym co było. 
Przez ten czas oboje dorośliśmy i bardzo się zmieniliśmy. Cały czas za nim tęskniłam, ale teraz nasuwa się pytanie .. Czy wchodzić dwa razy do tej samej rzeki ? 
Pan P. stara się, abym do niego wróciła i tu podkreślam, że ani ja ani on nie jesteśmy już w związkach z Panem K i z Panią A. A ja nadal czuję coś do Pana P. 
Poradzicie coś ? 
Dzisiaj to ja potrzebuję waszej pomocy :) 

wtorek, 31 maja 2016

Kształtuj swoją wyobraźnię.


Witajcie kochani,
dzisiejszy wpis chciałabym poświęcić sprawie, która wydaje mi się uciekać naszemu społeczeństwu.
Mianowicie mam na myśli czytanie książek.
Czy jest to "obciachowe" zajęcie czy też może nas uszlachetnić ?
Cóż.. pytanie jest bardzo trudne.

Ale co jest śmieszniejsze?
Jesli zapytasz kogoś czy czyta, odpowie, że nie. A jeśli Ty powiesz :"szkoda, bo ja tak", często wtedy zmienia zdanie. Też tak macie, czy tylko ja się z tym spotykam ?

Współcześnie czyta się ebooki albo słucha nagrań książki. Dla mnie osobiście magia jest w papierze, w tym, że dotykasz tych kartek, że możesz chłonąć uczucia, które chciał przekazać Ci autor.
Może to, co teraz pisze wydaje się Wam banalne, ale postarajcie się przeczytać jakąś książkę i zobaczcie, czy nie jest to cudowne zajęcie?

Jak wiele można sie dowiedzieć z tych kilku czy kilkuset magicznych stron ? Bardzo wiele.

Do napisania tego postu nakłoniła mnie lektura książki zagranicznego pisarza Richarda Paula Evansa.
Natrafiłam na tego książkę przypadkiem, ale bardzo mnie wciągnęła.
Tak na marginecie bardzo Wam polecam. Tytuł to "List".

Idąc do biblioteki nie napotykam ludzi, którzy czytają.
Ba! Nie napotykam ludzi, którzy wypożyczają książki czy nawet oglądają witrynę biblioteki
Napotykam ludzi, którzy korzystają z komputera i to jest najsmutniejsze !

Nasze społeczeństwo jest bardzo zaganiane, nie potrafi znaleźć chwili czasu dla rodziny i odpoczynku, więc jak mają znaleźć czas na lekturę ?
Okazuje się, że jak się chce-wszystko da się zrobić.

Czytanie kształtuje w nas ogromna wyobraźnię, a to cudowny skarb.
Moi kochani wpis jest może odrobinę chaotyczny, ale mam w tym jeden cel.

APELUJĘ do Was :)
Czytajcie kochani.
Będziecie bardziej elokwentni, będziecie potrafili bez problemu sie wysłowić :)

Czytanie niesie same pozytywy ! :)
Mówię wam to ja ! :)
Nieraz warto mnie posłuchać :)

Pozdrawiam Was serdecznie :)
O ile ktoś dotrwał do końca moich wypocin :D

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Już się tak nie denerwuj !

Witajcie kochani :) 
Dzisiaj post, o który zostałam poproszona przez wierną czytelniczkę ! :)

Sama mam z tym problem, więc i mnie taki post się przyda :) 
Ostatnio miałam na głowie wiele problemów i musiałam borykac się z ogromnym STRESEM. 
To własnie on będzie tematem mojego dzisiejszego wpisu :) 

Na początku warto przypomnieć, że stres dopada nas wszędzie i jest naszym towarzyszem juz od narodzin. 
Denerwowaliśmy się, kiedy rodzice nie zmienili nam pieluszki lub jak byliśmy głodni. Przeważnie dawaliśmy wtedy koncert godny największych gwiazd opery ! :)

Pierwsze kroki, pierwsze zawody miłosne, pierwszy dzien w szkole. 
Wszystko to wiąże się z podwyższonym poziomem stresu. 
Stres przed rozmową kwalifikacyjną, przed zdawaniem wszelakich egzaminów czy przed pójściem na studia. 
Istnieje wiele rodzajów stresu:

-stres biologiczny
-stres psychiczny
-stres emocjonalny
-stres moralny 
-stres krótkotrwały
-stres przewlekły.

Pomimo tego, że stres jest z reguły zjawiskiem negatywnym, ten krótkotrwały wpisał się w kanony jako stres dobry, gdyż dostarcza do naszego organizmu dawkę adrenaliny, pozytywnego pobudzenia naszego organizmu. 

Jednak w naszym zyciu może wystepować także stres przewlekły, kiedy np. jesteśmy wyśmiewani w szkole, źle czujemy się w naszym  środowisku lub mamy złego partnera życiowego. 
Wtedy jesteśmy w stanie doprowadzic się do wielu niepotrzebnych chorób, między innymi chorób serca, zawału, nadciśnienia, nerwicy, a to tylko niektóre z nich. 
Ważne jest więc dlatego, aby dobrze dobierać środowisko, w którym przebywamy dużo czasu, abyśmy potrafili cieszyć się z życia, a nie tylko myśleć o negatywnych emocjach. 

Ale chciałam pisać o tym, jak ze stresem sobie poradzić ! :) 

Jest wiele cudownych metod radzenia sobie ze stresem, ale ważne, aby robic to, co lubimy przede wszystkim. 
Można regularnie ćwiczyć, co podnosi na poziom zadowolenia,
ważny jest regularny wypoczynek i odpowiednia ilość snu, a także zbilansowana dieta. 
Joga, medytacja to także dobra metoda walki ze stresem. 
Rozmowa często także może wiele pomóc, ale to tylko kilka kluczowych sposobów. 
Możesz biegać, śpiewać, opiekować się zwierzętami, słuchać swojej ukochanej muzyki. 
MOŻESZ WSZYSTKO ! :) 

Nie ma jednej uniwersalnej recepty, skutecznego sposobu, przepisu na poradzenie sobie, pokonanie stresu. Efektywność tych sposobów zależy od wielu czynników. Wynikają one z tego, jaki jest człowiek w sensie biologicznym, jak i psychicznym – jakie ma cechy, jak funkcjonuje jego organizm, a zwłaszcza układ nerwowy. 
a jak ja radzę sobie ze stresem ? 
Tutaj właśnie pojawia się problem, bo jest mi bardzo ciężko. 
Z reguły jestem osoba nerwową, więc radzenie ze stresem przychodzi mi dwa albo nawet trzy razy ciężej. 
Staram się na początek wziąć kilka głębokich wdechów i przede wszystkim myśleć o czymś, co mnie odpreża, a nie jest powodem narastającego napięcia :) 
Na rozluźnienie mam dla was piosenkę :)


Otaczajcie sie ludźmi, którzy was szanują, róbcie rzeczy, które nie sprawiają Wam przykrości a jedynie przynoszą radość . 
wnoście w życie innych usmiech, a będzie to do Was wracac. 
OBIECUJĘ . 

A teraz pozdrawiam Was gorąco 
Czekajcie na kolejne, nudniejsze wpisy :D 
Pozdrawiam Was 
Wasza Patrycja 
Strony, z których skorzystałam :) 
http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=119
http://zaglowki.republika.pl/index.htm