poniedziałek, 12 grudnia 2016

Magicznie i świątecznie ?

Dziś chciałabym poruszyć temat bardzo aktualny.
Pewnie po tytule niektórzy się już domyślają :)
Tak, poruszę dzisiaj temat MAGII ŚWIĄT.
Czy może nie do końca ?
Czy na prawdę jest konieczne, aby na sklepowych witrynach widniały świąteczne ozdoby, choinki, prezenciki już od 2.11? Półtorej miesiąca przed Wigilią?
Autentycznie - w tym roku zaraz po wszystkich świętych weszłam do tesco i od razu miałam ochotę stamtąd wyjść.
Święta trwają 3 dni, a sklepowa gorączka ma trwać 2 miesiące?
A jak Wy to odczuwacie ?
Uwielbiam okres zimy, kiedy mogę wyjrzeć przed okno, kiedy mogę zobaczyć jak miasto okryte jest puchem śniegu, w tle leci piękna kolęda, a wszyscy siedzą w rodzinnym gronie...
Uwielbiam moment dzielenia się opłatkiem, składania sobie życzeń, wręczania sobie prezentów...
Choć w tym roku odeszła bardzo bliska mi osoba, i te święta nie będą już takie same, i tak wspaniale jest się razem spotkać, z osobami, które kocham, na których mi zależy..
I nie liczy się to, co tak bardzo propagują wszystkie sklepy-drogie prezenty- liczy się gest, pamięć i szczery uśmiech...
Zapominamy po co tak na prawdę zasiadamy do tego suto zastawionego stołu? Nie po to, żeby licytować się, kto dostał droższy, piękniejszy prezent, ale aby cieszyć się z Narodzin tego, który jest Nad nami :) Święta są po to, aby spotkać się z daleko mieszkającą rodziną, żeby porozmawiać, nacieszyć się sobą, jeśli nie mamy takiej możliwości na codzień, czy nawet raz na miesiąc..

Właśnie dlatego jest to tak piękny czas..
Serce się kraje, kiedy słyszę, jak niektórzy postrzegają święta i zastanawiam się wtedy- dlaczego tak jest ? Czy to świadczy o domu, o tym jak ktoś został wychowany ? Czy we współczesnym świecie już tak będzie ? Już to sobie wyobrażam:
Wielki stół: kilka potraw przygotowanych na szybko(lub jeszcze lepiej-zamówionych w restauracji), kilka ludzi, którzy powinni lgnąć do siebie, do rozmowy, a nos mają wetknięty w najnowszy smartfon, tablet, który dostali na prezent, bo ten, który był kupiony miesiąc temu nie ma tylu fukcji, co najnowszy...
Nie mogłabym pozwolić, aby u mnie w rodzinie sie coś takiego wydarzyło...

Może jestem dziwna, może jestem staroświecka, ale jak już pisałam wcześniej- choć nie lubię się powtarzać- święta są po to, aby spędzić czas z rodziną, aby emanować miłością i empatią, a nie chłodem, smutkiem, samolubnością i zadufaniem we własnej osobie..

A Wy jak to postrzegacie ?
Macie takie same poglądy jak ja? Czy wolicie "nowocześniejszy"wymiar świąt Bożego Narodzenia?
Jestem ciekawa Waszych opinii :)
Tu macie link do świetnej składanki na spokojny wieczór: PLAYLIST

Czas na przemyślenia:)
 Miłego wieczoru Kochani,
Wasza Patrycja :) 

czwartek, 13 października 2016

' Syf tych ulic '

Cześć kochani, 
Witam Was bardzo serdecznie na moim blogu :)

 


Cóż, jeśli ma być to blog o moich przemyśleniach, chciałabym się z Wami podzielić tym, co zaobserwowałam w niedługim czasie od mojej przeprowadzki. 
Ok. miesiąc temu przeprowadziłam się do dużego miasta. 
Wcześniej mieszkałam na wsi, ale w życiu każdego z nas przychodzi taki moment, że musi opuścić gniazdko uwite przez rodziców :) A w moim przypadku przez babcię i mamę, ale odbiegam od tematu . 
Wracając, co chcę Wam przekazać - ludzie są zamknięli - MY jesteśmy zamknięci. Na świat, na drugiego człowieka, na uśmiech obcej osoby. Żyjemy z dnia na dzień, nie zastanawiając się, jak wiele tracimy, kiedy nawet na chwilę nie chcemy się zatrzymać, kiedy nie potrafimy cieszyć się z chwili, kiedy żyjemy jedynie pracą.. A przecież obok nas może być osoba, która nas potrzebuje, osoba, która nas KOCHA. 
Dlaczego nie wyznajemy naszych uczuć ? 
Dlaczego nie mówimy co nas boli, co nas cieszy, co nas denerwuje ? Ja sama mam z tym ogromny problem i muszę z tym walczyć. 
Przez to, jacy jesteśmy zamknięci, nie zauważamy, jak ranimy najbliższych naszemu sercu. 
Nie widzimy tego, ile tracimy czasu na zmartwienia, smutki, które nieraz są absolutnie niepotrzebne. 
Nieraz wystarczy rozmowa z bliskim, aby zrobiło nam sie lepiej :) 
Dlaczego więc jest tak, a nie inaczej? 
Stoisz na ulicy i mija Cię mnóstwo osób, ale nie są to osoby, które żyją. Są to osoby, które lawirują pomiędzy pracą, domem, sprawami, które należy pozałatwiać. 
Ile widzisz osób, które są uśmiechnięte, odprężone? 
Każdy idąc patrzy pod nogi, nie ma odwagi nawet spojrzeć drugiej osobie w oczy. 





Przecież świat bez uśmiechu, bez miłości jest taki szary i ponury... 

  

A teraz mam dla Ciebie zadanie, mój drogi czytelniku :)
Weź w rękę słuchawki i włącz kawałki, które są powyżej. 
Odpręż się i zastanów... 
Pomyśl, czy pamiętasz jak się czułeś, kiedy pierwszy raz się zakochałeś ? :)
Kiedy pierwszy raz sie pocałowałeś?
Kiedy wyszedłeś ze znajomymi bez żadnych planów ? 
Czy nie byłeś wtedy szczęśliwy?
Dlaczego teraz nie jesteś szczęśliwy ? 
Prawdą jest, że nasz dzisiejszy świat kręci się wokół waluty, ale nie jest to najważniejsze. 
Na starość nie powiesz: miałem dużo kasy. 
Na starość będziesz chciał powiedzieć: było ZAJEBIŚCIE ! 
Będziesz chciał mieć przy sobie osobę, na której będziesz mógł polegać, do której będziesz mógł sie przytulić. 
Właśnie dlatego świat jest piękny. 
Nie dlatego, że możesz kupić sobie wypasione auto, czy najpiękniejszą sukienkę, ale dlatego, że w wyciągniętych dresach i podartej koszulce jest przy Tobie ktoś, kto po prostu chce być obok Ciebie. 

Nie bądź jak to zaślepione stado. 
Ciesz się życiem, a uwierz, że będzie Ci się żyło lepiej :) 


Przekaż ten wpis znajomym, niech też przemyślą :)
Działajmy i zarażajmy uśmiechem :) 
Dopiero wtedy świat nabierze odpowiednich kolorów! :)

Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie :)
I do kolejnego postu :) 
Wasza Patrycja :)

piątek, 17 czerwca 2016

Druga szansa?



CZEŚĆ WSZYSTKIM! 

Dziś post, który osobiście bardzo wiele dla mnie znaczy i bardzo Was proszę o wypowiedzenie się na ten temat.
 

Po części jesteście dla mnie jak spowiednicy, którzy wysłychają<a właściwie wyczytają?> moich problemów i wiem, że spotkam się z Waszym wsparciem. 
Ale do rzeczy :) 
Opowiem Wam po krótce swoją historię, przez to poznacie mnie też lepiej :) 

W okolicach marca/kwietnia 2014r poznałam chłopaka. 
Niech to będzie Pan P. 
A więc owy Pan P. spodobał mi się, z wzajemnością. Zaczęliśmy rozmawiać i coraz częściej sie spotykać. Zaiskrzyło. Zaczęliśmy być razem, a to pewnie nie było trudne do odgadnięcia ? :) 
Bardzo dobrze się dogadywaliśmy o spędzaliśmy razem mnóstwo czasu. 
Przyszła chwila jego osiemnastych urodzin, potem moich w niedługim czasie. Zaczęliśmy zostawać u siebie na noc i spędzać wspólnie całe weekendy ! :) 
Było jak z bajki, a wszyscy wiedzą, że bajki kiedyś muszą się skończyć, prawda ? :) 
Zaczęliśmy się kłocić. Początkowo było to mało znaczące i szybko zapominaliśmy, ale było coraz gorzej. 
W marcu 2015 roku zaczęłam pracę, podczas kiedy Pan P. ciągle się uczyć. I własnie wtedy nastąpił pewnego rodzaju przełom. Mięliśmy dla siebie o wiele mniej czasu, bo kiedy on był w szkole, ja byłam w domu, a jak on wracał ja musiałam iść do pracy. 
Przez pewien czas mieszkaliśmy razem, ale to nam nie pomogło. Wręcz przeciwnie. Zaczęliśmy się do siebie coraz gorzej odnosić i nie cieszyliśmy się już swoją obecnością. 
Przyszły wakacje. A ja niestety musiałam pracować. Pan P. chciał jechać na wakacje. A ja nie mogłam sobie pozwolić na to, żeby stracić pracę, zwlaszcza, że pracowałam któtko-4 miesiące. Nie dostałabym nawet uroplu :) Przechodząc do meritum-Pan P. zostawiając mnie w swoim mieszkaniu samą, pojechał na wakacje. Lipiec 2015r i wtedy już nic nie było takie samo. 
Wrócił z wakacji i było źle. Nie mówię tutaj, że to tylko jego wina, bo to ja jestem nerwowa, ale nic już nie było jak po staremu. 
Mięliśmy zerwać ze sobą od razu po tym jak przyjechał,ale daliśmy sobie jeszcze szansę. 
Niestety wszystko skłaniało się ku jednemu. 
Nie mieszkaliśmy już razem... 
10 sierpnia 2015r - zerwaliśmy juz na stałe. Ja chciałam utrzymywac kontakt, ale duma faceta... :) 
Kontakt sie urwał. 
Po jakimś czasie oboje ułozyliśmy sobie życie. Ja z Panem K. a on z Panią A. 
Oboje wiedzieliśmy, że nasze nowe związki to nie jest to, co powinno być. 
Jakiś miesiąc temu w końcu pan P. odezwał się do mnie. Spotkaliśmy się i na spokojnie pogadaliśmy o tym co było. 
Przez ten czas oboje dorośliśmy i bardzo się zmieniliśmy. Cały czas za nim tęskniłam, ale teraz nasuwa się pytanie .. Czy wchodzić dwa razy do tej samej rzeki ? 
Pan P. stara się, abym do niego wróciła i tu podkreślam, że ani ja ani on nie jesteśmy już w związkach z Panem K i z Panią A. A ja nadal czuję coś do Pana P. 
Poradzicie coś ? 
Dzisiaj to ja potrzebuję waszej pomocy :) 

wtorek, 31 maja 2016

Kształtuj swoją wyobraźnię.


Witajcie kochani,
dzisiejszy wpis chciałabym poświęcić sprawie, która wydaje mi się uciekać naszemu społeczeństwu.
Mianowicie mam na myśli czytanie książek.
Czy jest to "obciachowe" zajęcie czy też może nas uszlachetnić ?
Cóż.. pytanie jest bardzo trudne.

Ale co jest śmieszniejsze?
Jesli zapytasz kogoś czy czyta, odpowie, że nie. A jeśli Ty powiesz :"szkoda, bo ja tak", często wtedy zmienia zdanie. Też tak macie, czy tylko ja się z tym spotykam ?

Współcześnie czyta się ebooki albo słucha nagrań książki. Dla mnie osobiście magia jest w papierze, w tym, że dotykasz tych kartek, że możesz chłonąć uczucia, które chciał przekazać Ci autor.
Może to, co teraz pisze wydaje się Wam banalne, ale postarajcie się przeczytać jakąś książkę i zobaczcie, czy nie jest to cudowne zajęcie?

Jak wiele można sie dowiedzieć z tych kilku czy kilkuset magicznych stron ? Bardzo wiele.

Do napisania tego postu nakłoniła mnie lektura książki zagranicznego pisarza Richarda Paula Evansa.
Natrafiłam na tego książkę przypadkiem, ale bardzo mnie wciągnęła.
Tak na marginecie bardzo Wam polecam. Tytuł to "List".

Idąc do biblioteki nie napotykam ludzi, którzy czytają.
Ba! Nie napotykam ludzi, którzy wypożyczają książki czy nawet oglądają witrynę biblioteki
Napotykam ludzi, którzy korzystają z komputera i to jest najsmutniejsze !

Nasze społeczeństwo jest bardzo zaganiane, nie potrafi znaleźć chwili czasu dla rodziny i odpoczynku, więc jak mają znaleźć czas na lekturę ?
Okazuje się, że jak się chce-wszystko da się zrobić.

Czytanie kształtuje w nas ogromna wyobraźnię, a to cudowny skarb.
Moi kochani wpis jest może odrobinę chaotyczny, ale mam w tym jeden cel.

APELUJĘ do Was :)
Czytajcie kochani.
Będziecie bardziej elokwentni, będziecie potrafili bez problemu sie wysłowić :)

Czytanie niesie same pozytywy ! :)
Mówię wam to ja ! :)
Nieraz warto mnie posłuchać :)

Pozdrawiam Was serdecznie :)
O ile ktoś dotrwał do końca moich wypocin :D

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Już się tak nie denerwuj !

Witajcie kochani :) 
Dzisiaj post, o który zostałam poproszona przez wierną czytelniczkę ! :)

Sama mam z tym problem, więc i mnie taki post się przyda :) 
Ostatnio miałam na głowie wiele problemów i musiałam borykac się z ogromnym STRESEM. 
To własnie on będzie tematem mojego dzisiejszego wpisu :) 

Na początku warto przypomnieć, że stres dopada nas wszędzie i jest naszym towarzyszem juz od narodzin. 
Denerwowaliśmy się, kiedy rodzice nie zmienili nam pieluszki lub jak byliśmy głodni. Przeważnie dawaliśmy wtedy koncert godny największych gwiazd opery ! :)

Pierwsze kroki, pierwsze zawody miłosne, pierwszy dzien w szkole. 
Wszystko to wiąże się z podwyższonym poziomem stresu. 
Stres przed rozmową kwalifikacyjną, przed zdawaniem wszelakich egzaminów czy przed pójściem na studia. 
Istnieje wiele rodzajów stresu:

-stres biologiczny
-stres psychiczny
-stres emocjonalny
-stres moralny 
-stres krótkotrwały
-stres przewlekły.

Pomimo tego, że stres jest z reguły zjawiskiem negatywnym, ten krótkotrwały wpisał się w kanony jako stres dobry, gdyż dostarcza do naszego organizmu dawkę adrenaliny, pozytywnego pobudzenia naszego organizmu. 

Jednak w naszym zyciu może wystepować także stres przewlekły, kiedy np. jesteśmy wyśmiewani w szkole, źle czujemy się w naszym  środowisku lub mamy złego partnera życiowego. 
Wtedy jesteśmy w stanie doprowadzic się do wielu niepotrzebnych chorób, między innymi chorób serca, zawału, nadciśnienia, nerwicy, a to tylko niektóre z nich. 
Ważne jest więc dlatego, aby dobrze dobierać środowisko, w którym przebywamy dużo czasu, abyśmy potrafili cieszyć się z życia, a nie tylko myśleć o negatywnych emocjach. 

Ale chciałam pisać o tym, jak ze stresem sobie poradzić ! :) 

Jest wiele cudownych metod radzenia sobie ze stresem, ale ważne, aby robic to, co lubimy przede wszystkim. 
Można regularnie ćwiczyć, co podnosi na poziom zadowolenia,
ważny jest regularny wypoczynek i odpowiednia ilość snu, a także zbilansowana dieta. 
Joga, medytacja to także dobra metoda walki ze stresem. 
Rozmowa często także może wiele pomóc, ale to tylko kilka kluczowych sposobów. 
Możesz biegać, śpiewać, opiekować się zwierzętami, słuchać swojej ukochanej muzyki. 
MOŻESZ WSZYSTKO ! :) 

Nie ma jednej uniwersalnej recepty, skutecznego sposobu, przepisu na poradzenie sobie, pokonanie stresu. Efektywność tych sposobów zależy od wielu czynników. Wynikają one z tego, jaki jest człowiek w sensie biologicznym, jak i psychicznym – jakie ma cechy, jak funkcjonuje jego organizm, a zwłaszcza układ nerwowy. 
a jak ja radzę sobie ze stresem ? 
Tutaj właśnie pojawia się problem, bo jest mi bardzo ciężko. 
Z reguły jestem osoba nerwową, więc radzenie ze stresem przychodzi mi dwa albo nawet trzy razy ciężej. 
Staram się na początek wziąć kilka głębokich wdechów i przede wszystkim myśleć o czymś, co mnie odpreża, a nie jest powodem narastającego napięcia :) 
Na rozluźnienie mam dla was piosenkę :)


Otaczajcie sie ludźmi, którzy was szanują, róbcie rzeczy, które nie sprawiają Wam przykrości a jedynie przynoszą radość . 
wnoście w życie innych usmiech, a będzie to do Was wracac. 
OBIECUJĘ . 

A teraz pozdrawiam Was gorąco 
Czekajcie na kolejne, nudniejsze wpisy :D 
Pozdrawiam Was 
Wasza Patrycja 
Strony, z których skorzystałam :) 
http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=119
http://zaglowki.republika.pl/index.htm

środa, 13 kwietnia 2016

Kochac czy nie kochac ?

Cześć moim kochanym czytelnikom :)

Dzisiaj chciałabym podzielić się z wami czyms bardzo osobistym...
Mianowicie... Siedzę teraz w ciemnym pokoju pisze tego post a i zastanawiam się czy jest odstępstwo od tego,aby nie kochać swoich rodziców ????

Oczywiście zastanawiacie się pewnie jak to możliwe ? Przecież rodziców należy szanować !
Nie inaczej! Niestety w moim przypadku ten wyjątek da się chyba wyjaśnic :)

Już wyjaśniam :)
Od kilku dobrych lat nie mam kontaktów z ojcem. Płaci na mnie i na siostrę alimenty w wysokości smiesznej kwoty 350 zł. Uwielbia ciagac nas po sądach...
Kiedyś założył mamie sprawę o odebranie dzieci. Pomyslicie kochany ojciec . Otóż nie. Jemu chodziło tylko o o to by nie płacić tych pieniędzy.
Cóż nie udało mu się odebrać nas od mamy. Skutkiem tego zostały mu wyznaczone widzenia z nami.
Pragnę tu nadmienić ze na żadne z tych widzen się nie stawił.
Obie z siostrą oczywiście byłyśmy zawiedzione...
Jest on jednak tak wyrachowany, że przy ludziach zgrywa idealnego rodzica . A na pytania dotyczące widzenia po prostu łże w żywe oczy...

Półtora miesiąca temu dostałam pismo z sądu.
Tata założył mi sprawę o uchylenie płacenia alimentów.
Kilka dni później spotkał mnie na ulicy chciał bym normalnie z nim rozmawiała . Pytam jak ???? Nie potrafię .
Dzisiaj nadszedł TEN DZIEN
O godzinie 7.46 stawiam się w sądzie by czekać na rozprawę która ma się rozpocząć o godzinie 8:30.
Wchodzi ojciec.
Siada obok i jakby nigdy nic chce rozmawiać . Już nie wytrzymałam a on dalej kłamał mi prosto w twarz.

Nigdy go nie wyzwalam. Nigdy... Nigdy też nie otrzymałam slowa,że jest ze mnie dumny...
Choć często dawalam mu do tego powody....

Pytanie teraz czy można kochać takiego człowieka ? Czy można go w ogóle szanować ?
Czy można nazwać go ojcem ?

Wybaczcie,Ale dla mnie ktoś taki nie jest ojcem. A smutne jest to, że sytuacje takie zdarzają się coraz częściej...

Przepraszam was za tak nudny wpis, jednakże musiałam się z kimś podzielić tym wszystkim...
Pozdrawiam gorąco !
Wasza Patrycja

czwartek, 28 stycznia 2016

UŚMIECH POPROSZĘ !


Witajcie moi kochani :)
Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami odrobiną uśmiechu :)

Jak każdy z Was może zauważyć, za oknem pogoda w tej chwili raczej nie dopisuje. A jeśli założysz słuchawki i włączysz ulubioną piosenkę? Czy świat nie staje od razu bardziej kolorowy?:)

Sztuką życia jest żyć z ludźmi tak, aby Ci nie pozagryzali Cię, nie narzucali Ci swojego negatywnego myślenia . :)
Czasem wystarczy jeden uśmiech, aby skruszyć największą górę lodową :) Nie przejmuj się tym co mówią inni, bo uwierz mi, ale najbardziej denerwuje ich Twoje pozytywne nastawienie. 
Dlaczego Ty możesz się śmiać, a oni nie mogą ? Mogą, ale nie umieją ! :)
A jak myślisz, dlaczego ta Twoja stara sąsiadka jest tak nieprzyjemna ? Bo nie pamięta, kiedy to ona była młoda, kiedy czuła te motyki w brzuszki, kiedy wracała późno do domu.. albo pamięta i bardzo za tym tęskni !

Ludzka psychika to jeden wielki labirynt i jakby się tak na prawdę zastanowić... To nie wiem, czy jest sens zaplątywania sobie tym wszystkim myśli. Ale cóż, troche odbiegam od tematu i sama tych myśli nie umiem pozbierać. :)

Każdy z nas kiedyś był malutki, będzie musiał dorosnąć i zestarzeć się, ale problem  w tym wszystkim jest taki, by robić to z UŚMIECHEM ! Najszczerszym jaki potrafisz !

No, dalej uśmiechnij się !

Nie trać czasu na smutki, bo i tak nikt tego nie zapamięta, każdy lepiej zapamięta kiedy będziesz się śmiał jak głupi, więc na co czekasz? :)

Zacznij kruszyć te lodowce, które i w Tobie się pochowały :)
Uwierz mi, zaufaj, a  świat na pewno stanie się bardziej różowy niż szary ! :)
Idąc do szkoły, czy do pracy.. Uśmiechaj się, pomyśl, że spotkasz swoich kolegów, koleżanki.. Pomyśl, że to może być cudowny dzień :)
Uwierz, a na pewno tak się stanie :) Wspominaj same dobre chwile, nie zamartwiaj się, bo to bez sensu!

Jesteś cudownym człowiekiem o dobrym sercu :) Musi tak być, bo inaczej byś tego nie czytał :)
Więc bierz się w garść i do roboty .
Mam nadzieję, że choć trochę uwierzysz w to, co tutaj napisałam :) 
JESTEŚ PIĘKNA ! 
JESTEŚ PIĘKNY ! 
I tutaj nie jest wcale ważny wygląd :)




Ściskam Was mocno ! 







środa, 13 stycznia 2016

Małe i wielkie powroty

Witam Was, o ile ktoś TUTAJ jest, moi kochani ! :)
Po tak długiej przerwie jestem tutaj, bo ktoś w ostatnich dniach otworzył mi oczy.

Wracałam wieczorem po pracy do domu.
Ciemno jak diabli, sama na ulicy, a w uszach leci jedynie ulubiony kawałek.
I to właśnie najlepszy czas na przemyślenia.
Bo to dlatego właśnie utworzyłam tego bloga.

A temat dzisiejszy :
Małe i wielkie powroty.
Czy są one potrzebne ?
Czy w ogóle potrzebujemy w życiu powrotów ?
Bo ostatnio Mass Media przesyłają nam informacje, by cieszyć się życiem,
aby nie patrzeć ciągle w przeszłość.

Ale od każdej reguły należy znaleźć wyjątek ! :)
Mały powrót to ten, kiedy postanowiłam powrócić do pisania, do blogowania, które sprawiało mi tyle radości, gdzie mogę przekazać swoje żale i drobnostki. :)

A wielkie powroty ?
Jakie to są w ogóle te wielkie powroty ?
Wielkim powrotem jest powrót skłóconych małżonków, odwróconych katolików, którzy jednak chcą powrócić.

Życie każdego z nas jest inne, każdy musi podejmować inne decyzje.. Łatwiejsze lub trudniejsze.
Każdy ma jakieś swoje małe lub większe problemy... I małe albo większe powroty. :)

Teraz warto odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy są one nam potrzebne?

Jeżeli coś w naszym życiu jest ważne, nigdy nie powinno od nas odejść.

Tak jak pisałam już we wcześniejszym poście.. Życie jest piękne, ale potrzeba dużo dojrzałości, aby to dostrzec. Powroty do pewnych rzeczy w naszym są trudne, ale nieraz .. są potrzebne. Warto jednak iść wieczorem na spacer ze słuchawkami na uszach i dokładnie przemyśleć sobie ... Które powroty są potrzebne, a które mogą nam dodatkowo zaszkodzić. ! :) 
A tak swoją drogą.. KOCHAM ten cytat.:)

Podsumowanie jest krótkie i na pewno wszystkim znane. 
Powroty zarówno małe, jak i wielkie są potrzebne, ale jak wszystko w życiu należy robić z rozsądkiem. Warto się zastanowić, by pomóc sobie w życiu, a nie jeszcze bardziej je rujnować.. 


Pozdrawiam Was wszystkich :)
Wasza Patrycja !