piątek, 17 czerwca 2016

Druga szansa?



CZEŚĆ WSZYSTKIM! 

Dziś post, który osobiście bardzo wiele dla mnie znaczy i bardzo Was proszę o wypowiedzenie się na ten temat.
 

Po części jesteście dla mnie jak spowiednicy, którzy wysłychają<a właściwie wyczytają?> moich problemów i wiem, że spotkam się z Waszym wsparciem. 
Ale do rzeczy :) 
Opowiem Wam po krótce swoją historię, przez to poznacie mnie też lepiej :) 

W okolicach marca/kwietnia 2014r poznałam chłopaka. 
Niech to będzie Pan P. 
A więc owy Pan P. spodobał mi się, z wzajemnością. Zaczęliśmy rozmawiać i coraz częściej sie spotykać. Zaiskrzyło. Zaczęliśmy być razem, a to pewnie nie było trudne do odgadnięcia ? :) 
Bardzo dobrze się dogadywaliśmy o spędzaliśmy razem mnóstwo czasu. 
Przyszła chwila jego osiemnastych urodzin, potem moich w niedługim czasie. Zaczęliśmy zostawać u siebie na noc i spędzać wspólnie całe weekendy ! :) 
Było jak z bajki, a wszyscy wiedzą, że bajki kiedyś muszą się skończyć, prawda ? :) 
Zaczęliśmy się kłocić. Początkowo było to mało znaczące i szybko zapominaliśmy, ale było coraz gorzej. 
W marcu 2015 roku zaczęłam pracę, podczas kiedy Pan P. ciągle się uczyć. I własnie wtedy nastąpił pewnego rodzaju przełom. Mięliśmy dla siebie o wiele mniej czasu, bo kiedy on był w szkole, ja byłam w domu, a jak on wracał ja musiałam iść do pracy. 
Przez pewien czas mieszkaliśmy razem, ale to nam nie pomogło. Wręcz przeciwnie. Zaczęliśmy się do siebie coraz gorzej odnosić i nie cieszyliśmy się już swoją obecnością. 
Przyszły wakacje. A ja niestety musiałam pracować. Pan P. chciał jechać na wakacje. A ja nie mogłam sobie pozwolić na to, żeby stracić pracę, zwlaszcza, że pracowałam któtko-4 miesiące. Nie dostałabym nawet uroplu :) Przechodząc do meritum-Pan P. zostawiając mnie w swoim mieszkaniu samą, pojechał na wakacje. Lipiec 2015r i wtedy już nic nie było takie samo. 
Wrócił z wakacji i było źle. Nie mówię tutaj, że to tylko jego wina, bo to ja jestem nerwowa, ale nic już nie było jak po staremu. 
Mięliśmy zerwać ze sobą od razu po tym jak przyjechał,ale daliśmy sobie jeszcze szansę. 
Niestety wszystko skłaniało się ku jednemu. 
Nie mieszkaliśmy już razem... 
10 sierpnia 2015r - zerwaliśmy juz na stałe. Ja chciałam utrzymywac kontakt, ale duma faceta... :) 
Kontakt sie urwał. 
Po jakimś czasie oboje ułozyliśmy sobie życie. Ja z Panem K. a on z Panią A. 
Oboje wiedzieliśmy, że nasze nowe związki to nie jest to, co powinno być. 
Jakiś miesiąc temu w końcu pan P. odezwał się do mnie. Spotkaliśmy się i na spokojnie pogadaliśmy o tym co było. 
Przez ten czas oboje dorośliśmy i bardzo się zmieniliśmy. Cały czas za nim tęskniłam, ale teraz nasuwa się pytanie .. Czy wchodzić dwa razy do tej samej rzeki ? 
Pan P. stara się, abym do niego wróciła i tu podkreślam, że ani ja ani on nie jesteśmy już w związkach z Panem K i z Panią A. A ja nadal czuję coś do Pana P. 
Poradzicie coś ? 
Dzisiaj to ja potrzebuję waszej pomocy :)